PiwoHejt vs Legenda

Skąd ta legenda? Pojęcia nie mam. O! Średnio czujnemu obserwatorowi wydaje się właśnie, że piwo zostanie pojechane. Niekoniecznie. Śledząc piwne tematy nie mogłem wyjść z podziwu dla tych, którzy walczą o portera z Łodzi. Najlepsze polskie piwo, tudzież najlepszy polski porter. Apele o serwowanie piwa z beczki, lanie go w butelki, a nie tylko puszki i ble ble ble. Dlatego do tematu mam podejście ekstra sceptyczne. Nienawidzę faworytów publiczności. Jak mówi starodawne wietnamskie przysłowie – więcej to zawsze jest głupich… Jednak może, o dziwo wyjątkowo lud ma rację? Domaga się dużo szerszej dystrybucji nie bez kozery, gdyż Porter Łódzki jest naprawdę świetnym piwem zasługującym na peany. Czekdys!

porterbPucha średnio ładna, śmieszy lekko mnie „Dark beer original recipe by”. Światowość! Nie ma aktualnie tego piwa w butelkach. Może piwosze wylobbują, jeśli jeszcze tego nie zrobili. Z kegami się udało. Kolor brązowy, z rubinowymi refleksami. Wydaje się czarny, ale jednak nie jest. Piana z początku świetna, jednak ze względu na woltaż redukuje sie szybko. Należy wspomnieć, że w niektórych podobnych piwach domowych, nawet mocniejszych, piana jakoś się trzyma. Zapaszki typowe bałycko porterowe. Jest przede wszystkim słodowo słodko, karmelowo, lekko śliwkowo. W smaku pumpernikiel, rodzynki, znowu karmel. Słodziutko. Według wyroczni BJCP, IBU w tym stylu mieści się między 20, a 40. Tu IBU nie doświadczysz. Nie wiem, być może już jestem zboczony. Jedyna minimalna gorzkość pochodzi z lekko palonych słodów. Chyba nie użyli żadnego chmielu w tym piwie. Zupełnie odwrotnie do Pinty, ale ci znowu to hardkory w tym przypadku.

Porter bałtycki to porter bałtycki. Broni się sam z sentymentu. Do mnie aktualnie styl ten nie przemawia. Może zbyt ciepło na dworze i nie mam kominka na chacie. Niby piwo prawie poprawne, takie jak inne nasze portery… Naprawdę mam ciężką rozkminę ile mu dać. Zostanę jednak wierny „zasadzie subiektywności ocen”. Nie ma co się podniecać.

YouTube Preview Image

Browar: Łódzki
Nazwa: Porter Łódzki
Ekstrakt: 22
Alkohol: 9,5%
Ocena: 5/10 (nie ma czym sie podniecać)

Zaszufladkowano do kategorii Degustacje | Otagowano , , , , | 2 komentarze

Piwna blogosfera okiem PiwoHejt

blogJestę blogerę! I to nie byle jakim bo piwnym. Znam się na rzeczy. Wypiłem pierdziliard browarów, więc uważaj neofito! To, że jarasz się Rowning Jackiem wcale nie znaczy, że jesteś cool. Cool i jazzy jesteśmy MY! Piwni blogerzy (a może blagierzy???) Poniżej krótka charakteryzacja 10 piwnych mistrzów polskiej blogosfery, których PH czyta albo nie. Same alfonsy i omegi. Błagam Cię tylko czytelniku byś nie spinał dupy. Nie ma co. Kolejność alfabetyczna, nie dyskryminujemy nikogo!

koprBlog Kopyra. „Cześć. Tu Tomek Kopyra z blogu blog kopyra kom dla blogu blog kopyra kom”. Któż tego nie zna?! W każdym bądź razie polski papież piwny bardziej papieski od papieża. Przynajmniej na takiego się kreuje. Ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Jedni go kochają inni nienawidzą. Całkowicie poświęcony swojej pasji. Do tego stopnia, że musi się publicznie tłumaczyć, iż to, że wrzuca trzy degustacje dziennie wcale nie znaczy o alkoholiźmie. Jeszcze…

grubasMałe piwko – Dorobił się na hejtowaniu Łebskiego i trolowaniu Perły. Sprawia wrażenie buca, jednak na żywo całkiem sympatyczny gość. Zdecydowanie gubi swoje „flow” bez kompa. Myli (albo kłamliwie przytakuje) zapachy mokrej ściery z mokrym mchem i mokrą ziemią. Foux pas nie do wybaczenia. Znamy się na rzeczy czy nie?

mielnoPiwomani – Sympatyczni kolesie z krajowej Ibizy czyli z Mielna. Wypili Bałtyk piwa, mało co ich zaskoczy. Niestety wszystko im smakuje, co sprawia, że zaliczyć ich trzeba do przytakiwaczy. Ich słynne „ułłłaaaa cała skrzynka” w co drugiej recenzji przejdzie do kanonu. Ogólnie chłopaki cierpią na ból dupy spowodowany brakiem dostępności w ich rejonach sztandarowych piw polskiej rewolucji. Biedni…

zebakPiwolucja – Lajkowy żebrak. Nic dla niego się nie liczy. Tylko lajki, lajki i lajki. Jak zrobiłem ci dobrze to wciśnij łapkę w górę. Pamiętaj, że cię ostrzegłem przed chujowym piwem, lajk się należy, itp. itd. A jego zdjęcie w tle na fejsie to już zakrawa o kpinę. Ale dobrze mu idzie. Zbiera te lajki mimo, że słabo się zna.

Ser_rokpolPiwny Garaż – Nienawidzi Kopyra z blogu blog kopyra kom. Szkoda, mogli by walnąć jakiegoś lajfstrima razem! Niesamowicie uczulony na diacetyl aka masło. W pewnym momencie wydawało się, że zmieni nazwę bloga na Serowy Garaż, ale okazało się, że nikt o serach nie czyta, więc wrócił na pierwotną scieżkę. I dobrze. Nie lubi Gazety Wyborczej, też dobrze.

stressSmak Piwa – Tu jest hardkor. Najnudniejszy blog o piwie na świecie. Serio. Smakuje temu panu wszystko. Przytakiwacz najwyższej klasy. Działa od dawna, ale mógłby już skończyć. Jeśli czytasz o piwie i widzisz wyrażenia typu „pssst” i „podsumowując” to wiedz, że jesteś na blogu Smak Piwa. Nuda przeokropna!

zulePiwoHejt – O matko. Dwóch drobnych pijaczków, którzy zinstytucjnalizowali swój alkoholizm rozpoczynając prowadzenie bloga (notabene podobnie jak Kopyr, stary pancur). Nikt nie czyta tego gówna. Mieli hejtować, ale nie wyszło. Ogólnie żenua.

beervThe BeerVault – Specjalista. Nawet spoko blog. Jak chcesz opisać jakieś bro to musisz wiedzieć, że ono już tu trafiło. Jesteś bez szans. Nie ma do czego się przyjebać. Lekko dziwny koleś. Pozdrawiamy.

walterPiwolog – Szok. Piwolog ma tak nieokreślony z gęby wiek, że niby wygląda na 45 lat. Co się okazało, ma ich tyle co my! Około 16… Po tym już mu nie ufamy. Wcześniej łykaliśmy wszystko co pisał jak młode pelikany. Teraz już nas nie zrobi w ciula! Zasłużony piwowar domowy. Pozdro!

fashion-fail-death-metal-never-looked-so-goodBrowarnik Tomek – Działacz, społecznik. Te rzeczowniki pojawiają się w głowie gdy czytasz tego długowłosego okularnika. Dodamy jeszcze; przytakiwacz. Wygląda na nołlajfa. Piwo jak zwykle pomogło wyjść na ludzi na szczęście! Podejrzewamy, że w wolnych chwilach gra w kapeli  brutal death metalowej.

OK! Jeśli jakimś cudem nie trafiłeś na tę listę powinieneś się cieszyć. Masz super bloga, do którego nie można się przypieprzyć w żaden sposób. Albo jesteś tak nudny jak Smak Piwa… 😀 To do blogerów. W końcu kisimy się we własnym sosie czytając się nawzajem, jak to powiedział jakiś „super gościu”. A co Wy piwni miłośnicy sądzicie o blogach w Waszym ulubionym temacie? Warto to gówno czytać/ogladać w ogóle, czy nie ma co się pałować? 😛

Na koniec to co lubimy wszyscy. Cycki!

cycki

 

Zaszufladkowano do kategorii Inne | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | 26 komentarzy

Hemnes Mikrobryggeri – z wizytą w norweskim minibrowarze

Dawno nic nie pisaliśmy… Uważni czytelnicy PiwoHejta, jeśli tacy w ogóle istnieją, zapewne zauważyli, iż przebywałem ostatnimi czasy na wycieczce krajoznawczej na ziemiach Wikingów. Uważni czytelnicy zapewne zauważyli również, iż pojawiło się tu kilka recenzji tamtejszych piwek. Była już próbka owsianego Stouta ze „słynnego norweskiego browaru” Nøgne Ø, którego to ostatnio odwiedziła ekipa naszego AleBrowaru. Pojawił się także względnie słynny szwedzki Oppigårds Bryggeri. Wszystkie te piwa są ogólnodostępne w sieci Systembolaget (Oppigårds) oraz Vinmonopolet i norweskich marketach (Nøgne Ø). Oczywiście mało który z tubylców ma jakąkolwiek świadomość istnienia owych browarów, mimo wspomnianej dobrej ich osiągalności, bijącej na łeb przystępność podobnych polskich produktów. Ale koniec pierdoletów. Czas na temat główny czyli relację z wizyty w maluteńkim browarze Hemnes.

labelPodróżując po Norwegii dosyć przypadkowo trafiłem na ten stricte rzemieślniczy zakład. Hemnes, a dokładnie Hemnesberget, to nazwa niezbyt urokliwego, za to jak wszystko w tym kraju, pięknie położonego miasteczka. Dla turystów i ciekawskich mapa poglądowa oraz fotografia z lotu ptaka:

hemnes

Właścicielem przybytku mieszczącego się w piwnicy domu jednorodzinnego na powierzchni około 50 metrów kwadratowych (!) jest Lars Kåre Andreassen. Bardzo sympatyczny gość, będący z zawodu chemikiem i pracującym na co dzień na etacie. Po robocie, w wolnych chwilach, z piwowarstwa domowego, (które uprawia od grubych kilkunastu lat, gdy jeszcze było ono zakazane w jego kraju) postanowił zrobić small biznes. Faktycznie mały. Wybicie warki oscyluje koło 300 litrów, a roczna produkcja ledwo dochodzi do 100 hl. Dla porównania Widawa każdorazowo warzy 10 hekto. Większość piwska przelewanego do butelek sprzedaje się na pniu w jedynym w miejscowości sklepie-markecie po cenie dwa razy większej niż typowe norweskie szczochy. Reszta zaś trafia do kegów i rozprowadzana jest po różnorakich wiejskich festynach czy całkiem poważnych festiwalach, jak na przykład HemnesJazz, na który specjalnie dedykowany jest jeden z pilsów. Czasem także podłączają je w nielicznych pubach na terenie całego ichniejszego województwa. Co najciekawsze, Browar Hemnes nie popłynął z nowa falą światowej rewolucji piwnej. W portfolio dominuje dolna fermentacja, czasem tylko warzony jest jakiś ejl, i zapewniam Was, nie jest to AIPA, RIS czy inny Witsrit nad którymi aktualnie wszyscy się spuszczamy…A teraz zapraszam Państwa na wycieczkę!

Wejście Wejście

browarnikAutor (z lewej jakby co) z piwowarem-właścicielem Hemnes MikroBryggeri

warzelnaKocioł warzelny. Niestety nie przyglądnąłem się dokładniej

tankiTanki fermentacyjne od niemieckiego Speidel’a

dojrzewalniaLeżakownia, Lars oraz kapslownica. Tak, tak, niektóre warki sa refermentowane w butelkach i rozlewane ręcznie, ale nie wszystkie 😉

labo1labo2Laboratorium, które służy również za magazyn słodów. Zauważalny profesjonalny sprzęt do „obsługi” drożdży. Browar Hemnes korzysta z Wyeastów. Lars zna się na rzeczy!

Po zwiedzaniu nadeszła pora na szybką degustację, czyli to co wszyscy bardzo kochamy! Niestety notatki mam tylko z dwóch piwek, ale myslę, że jako taki pogląd na temat tego mikroskopijnego browaru sobie wyrobicie. Na początek klasyka.

808

808 Klasyka czyli Pils. Pils nie do końca konserwatywny, gdyż zawierający śladowe ilości słodów monachijskiego oraz karmelowego. Dla mnie lekka profanacja, ale patrząc na zwycięskie receptury tego gatunku w konkursach piw domowych nie znajdziesz tam „czyściochów” na samym pilzneńskim. Nazwa 808 wzięła się od numeru jedynej drogi lądowej prowadzącej do Hemnesberget. Piana bez szału, utrzymuje się w kożuchu. Barwa jasnego bursztynu. Zapachy naprawdę bardzo przyjemne, głównie słodowe, dla których tło stanowi chmielowa woń kwiatowo-korzenna Saaza. W smaku głębokie i złożone, mimo stosunkowo niskiego ekstraktu podyktowanego restrykcyjnymi norweskimi przepisami. Od razu wiadomo o dodaniu wspomnianych wcześniej słodów. Zaznaczona jest obecność chmielu żateckiego na tym etapie. Saaz jest ok! Jakby było mało, całość podsumowuje idealna wręcz goryczka. Majstersztyk? Być może. Na bank jedno z lepszych piw dolnej fermentacji, które dane było mi pić.

Browar: Hemnes MikroBryggeri
Nazwa: 808
Ekstrakt: ?
Alkohol: 4,7%
Ocena: 8/10 (bardzo dobry)

klementolKlemetøl to piwo specjalne, uwarzone na bazie słodów pilzneńskiego i różnych karmelowych, a także chmieli pochodzących prawdopodobnie z Niemiec, jałowca oraz miejscowego zioła o nazwie Kongsgress. Po przelaniu do kufla piany nie uświadczysz. Barwa ciemnobursztynowa. Zapachy przede wszystkim intensywnie ziołowe; lubczyk i oregano. Maggi w piwie? Jak to?! A jednak… Ja nie toleruję takich dodatków, ale o dziwo nie jest tak źle, gdyż biorąc pierwszego łyka w ustach czujesz niezwykle przyjemny aksamit. Solidna słodowość jest kontrowana przez szlachetne chmiele oraz owe Kongsgress. Goryczka nikła, tak jak i wysycenie. Ciekawy eksperyment.

Browar: Hemnes MikroBryggeri
Nazwa:  Klemetøl
Ekstrakt: ?
Alkohol: 4,7%
Ocena: 7/10 (dobre)

Oprócz wyżej wspomnianych dane mi było testować jeszcze ciemnego lagera oraz Kölscha, piwa równie udane co 808 i  Klemetøl. Jak widać, rzemiosło piwowarskie powoli rozwija się także i w Norwegi, kraju absolutnie niesprzyjającym napojom rozrywkowym. Właściciel Hemnes MikroBryggeri powiedział mi, że wszystkie formalności związane z rozpoczęciem działalności trwały rok, czyli wcale nie dużo więcej niż u nas..

PS. Jeśli jest jakiś birofil zainteresowany etykietami z Hemnes to proszę zgłosić się via kontakt.

 

Zaszufladkowano do kategorii Degustacje, Inne | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Oppigårds Bryggeri. Szwedzki browar rzemieślniczy

bryggeri_01.6c33ee0f14b74b3c20b4e51dfb4669ef1Miały być piwa norweskie, jednak będą dziś szwedzkie. Oppigårds Bryggeri powstawał w ciężkich mękach. Björn Falkeström oczywiście zaczynał jako piwowar domowy. Ten scenariusz często będzie się powtarzał. We wczesnych latach 90 – tych przeprowadził się ze Sztokholmu do rodzinnej posiadłości w Dalarnie, w samym, pokrytym gęstymi lasami, sercu Szwecji. Na codzień pracował w sklepie z narzędziami, a po godzinach budował browar metodą jak to się u nas mówi”na Artezana”, czyli poprzerabiał stare tanki na mleko, czy zbiorniki technologiczne. Przystosował na potrzeby warzenia wszystko co się nadawało i było na miejscu, a zostało po starym gospodarstwie dziadka. Dobudowane zostały też specjalne pomieszczenia. Trwało to aż 7 lat, mimo planowanych 2-3. Pierwszą warkę popełniono w noc sylwestrową 2003 roku. Aktualnie limit produkcyjny wynosi 995.000 litrów, jednak został już złożony wniosek o pozwolenie na 2,5 miliona. Możliwości ponoć są, jednak sytem prawny, bardzo podobny w kwestii podejścia do używek do norweskiego, nie pozwala tak łatwo zwiększyć wybicia. Aktualnie dostępnych jest 10 piw, mi przypadło szczęście degustacji 3 z nich.

DSC_0161

Oppigårds Single Hop Ale poszedł na pierwszy ogień. Piwo to jest inspirowane podróżą do Anglii w 2007 roku. Podczas odwiedzin pewnej chmielowej farmy Szwedzi pili różne piwa, jak się okazało wszystkie były na słoweńskim Styrian Goldings. Taki też chmiel zastosowano w tym ale. Piana niska, ale utrzymuje się i oblepia szkło. Kolor żółty. W nosie czuć kwiatki, troszkę słodu oraz minimalnie cytrusy. W ustach podobnież; dobry balans, jest i słodowo, jest i dużo chmielu. Jest cytrusowo, kwiatowo i rześko. Aż w 20 % udziela się tu słód pszeniczny.  Goryczka rzędu 28 IBU. Ciekawe piwko jednak szału u mnie nie spowodowało, może dlatego, że pite było na naprawdę ciężkim kacu. Aha ten Single Hop zdobył złoty medal na Festiwalu Piwa i Whiskey w Sztokholmie w 2011 roku.

Browar: Oppigårds
Nazwa: Single Hop Ale
Ekstrakt: 1048
Alkohol: 4,8%
Ocena: 6,5/10 (niezłe)

oppigards goldenOppigårds Golden Ale było kolejne. To pierwsze piwo uwarzone w browarze, w portfolio zagościło na stałe i jest ponoć najbardziej popularnym ale w Szwecji. Piana podobnie jak u tego wyżej. Kolor nie inny jak złoty. Zapach niezbyt intensywny, słodowo-owocowy, jagodowy od Pacific Gem. Panowie browarnicy mocno pochmielili na smak Cascadem. Dominują owoce tropikalne, ale też zaznaczona jest podstawa słodowa i odrobina karmelu.. Nie wiem skąd te owoce z tropików, bo w tym sezonie Cascade daje zdecydowanie bardziej kwiatowe nuty. No nic. Goryczka nie wysoka, ponoć 42 IBU. Pełne w smaku, bardzo przyjemne i sesyjne.

Browar: Oppigårds
Nazwa: Golden Ale
Ekstrakt: 1050
Alkohol: 5,2%
Ocena: 7,1/10 (dobre)

SAM_1384Oppigårds Amarillo poszedł na koniec. Reprezentuje styl American Pale Ale, jak nazwa wskazuje chmielony jest tylko odmianą Amarillo, również na zimno. Zdobywca pierwszych miejsc na SBWF w 2010 i 2011 roku. Piana i kolor jak wyżej. Zapachy charakterystyczne dla tego chmielu czyli cytrusowe, intensywne. W smaku idealnie wręcz zbalansowane. Jest tu wszystko na miejscu. Smaki od słodów, od chmieli i idealna goryczka przepięknie ze sobą współgrają. W ustach aksamit. Wchodzi to jak złoto.

Browar: Oppigårds
Nazwa: Amarillo
Ekstrakt: 1060
Alkohol: 5,9%
Ocena: 8,1/10 (bdb)

Spotkanie ze szwedzkim piwnym rzemiosłem było bardzo udane i aż szkoda, że w pobliskim Systembolaget nie ma innych piw ze stajni  Oppigårds Bryggeri. W Polsce się z tym browarem niestety nie spotkałem. Jedynie kolega po blogu, ElDesmadre już parę miesięcy temu pięknie zrecenzował kilka piwek, więc zainteresowani mogą porównać, gdyż 2 z nich pojawiły się też tu 😉

 

Zaszufladkowano do kategorii Degustacje | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Nøgne Ø – Stout owsiany po norwesku

Aktualnie przebywam na wycieczce krajoznawczej w przepięknym państwie fiordów, gór, łosi, dorszy i łososi, sexi opalonych blondynek, chorego prawa i wysokich cen (gdzie dwa ostatnie przypadki prawie na każdym kroku potwierdzają autochtoni). Owe chore prawo objawia się nie tylko tym, że tutejszy fiskus łupie obywateli niemiłosiernie, koleś za mord na kilkudziesięciu osobach dostaje 21 lat hotelu z GTA na playstation zamiast szubienicy, ale przede wszystkim na tragicznym wręcz ograniczeniu dostępu do alkoholu. W Norwegii by kupić wódeczkę musisz wybrać się do państwowego sklepu, otwartego w znikomym zakresie i funkcjonującego tylko w większych skupiskach ludzkich. Fakt, że pół roku jest tu ciemno i co chwilę pada deszcz, więc nic innego nie pozostaje jak alkoholizacja. Jednak nic z tych utrudnień w sprzedaży skoro i tak każdy ma sąsiada, który pędzi moonshine aka bimber. Na szczęście dostaniesz w owych Vinmonopoletach ciekawe piwka „nowofalowe” z całego świata, spotkałem się nawet z Japońcami. Co mnie zaskoczyło, prawie w każdym markecie natrafisz na gotowe zestawy do warzenia domowego. Gorzej z wyborem piw w tych sklepach. Zawyczaj trafiają sie miejscowe szczuny eurolagerowe, trafić można też na takie szlagiery jak Guiness czy Newcastle Brown Ale. Jest jednak pewna sieć, w której wybór jest zdecydowanie szerszy. Na półkach widnieją Brew i Flying Dogi, oraz cała masa angielskich, trochę mniej czeskich i kilka innych światowych produkcji. Wszystko to maksymalnie 4,7 % alko i zapomnij, że kupisz sobie je w niedzielę na kaca czy po godzinie 20. Nie wolno! Dostępne są też oczywiście interesujące rodzime browary. Nie ma ich jednak zbyt wiele, wszak Norwegia liczy troszkę ponad 5 milionów społeczeństwa. Tak oto po nieco przydługim, w ogóle nie charakterystycznym dla tego nędznego bloga wstępie przeszliśmy do sedna czyli do recenzji dzisiejszego bohatera jakim jest Havre Stout z Nøgne Ø.

fiordyNøgne Ø powstał z inicjatywy, a jakże innaczej, piwowarów domowych w 2002 roku w Grimstad na południu Norwegii. Ich hasło przewodnie brzmi Det Kompromissløse Bryggeri. Nic specjalnego. Produkują tylko ales, mają ich w swoim portfolio około 20, od bitterów zaczynając poprzez belgijskie wynalazki i ruskie stouty na sahti dla piwnych oszołomów kończąc. Roczna produkcja oscyluje wokół 3500 hl. Mało, ale jak zapewniaja nie chcą więcej, tylko lepiej. I dobrze!

havreHavre Stout to stout owsiany. Niefiltrowany, niepasteryzowany za to refermentowany w butelce, troche drożdży w niej pływa. Piana mizerna, zanika w oka mgnieniu. Kolor ciemny brąz idący w stronę czerni. Zapaszki palone, karmelowe, mleczno – czekoladowe, całkiem przyjemne. W smaku płaskie, nie ma absolutnie tej porządanej jedwabistości, trochę paloności, ziemistości od owsa i tyle.Piwo jest dosyć kwaśnawe co z goryczką rzędu 25 IBU daje jednak uczucie zbyt dużej wytrawności jak na ten styl.

Nie jest to, delikatnie mówiąc, wyborna warka. Havre Stout przypomina mi typową, średnio udaną produkcję domową. Chyba jednak mogę domagać sie trochę więcej. Pierwsze spotkanie z norweskim nowofalowym podejściem do warzenia rozczarowało mnie. Przypucuję sie już dziś, i powiem, że nastepne spotkania były dużo ciekawsze, ale o tym, jak czas pozwoli, w następnych odcinkach.

Strona browaru: http://www.nogne-o.com/

Browar: Nøgne Ø
Nazwa: Havrestout
Ekstrakt: ?
Alkohol: 4,5%
Ocena: 4,8/10 (nic specjalnego)

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Degustacje | Otagowano , , , , , , , | 4 komentarze